„Nie przewidzieliśmy, że to nastąpi tak szybko”. Joe Biden o przejęciu Afganistanu przez talibów

Artykuł
Joe Biden
Fot. PAP/EPA/Oliver Contreras / POOL

Prezydent USA Joe Biden przyznał w poniedziałek w Białym Domu, że operacja wycofania wojsk z Afganistanu była „nieporządna” i „daleka od perfekcji”, ale nadal uważa swoją decyzję za prawidłową i leżącą w interesie swojego kraju. Prezydent nie odpowiedział na pytania dziennikarzy.

- Kiedy ubiegałem się o prezydenturę, obiecałem Amerykanom, że zakończę nasze zaangażowanie wojskowe w Afganistanie. To było trudne i nieuporządkowane — i tak, dalekie od perfekcji — ale dotrzymałem tego zobowiązania — powiedział podczas poniedziałkowego przemówienia w Białym Domu Biden.

Odnosząc się do sytuacji w Afganistanie i na lotnisku w Kabulu, gdzie tysiące ludzi desperacko czeka na ewakuację z kraju, prezydent stwierdził, że sceny te „chwytają go za serce”, lecz główną winą za błyskawiczną zapaść afgańskich władz i armii wobec ofensywy talibów obarczył afgańskie elity, z byłym prezydentem Aszrafem Ghanim na czele.

Przywódcy uciekli, a wojsko się poddało

- To wszystko rzeczywiście zdarzyło się szybciej, niż przewidywaliśmy. Polityczni przywódcy poddali się i uciekli z kraju. Afgańskie wojsko się zapadło, poddając się czasem bez walki — powiedział Biden.

- Polityczne elity Afganistanu nie były w stanie dla dobra swojego narodu zjednoczyć się, negocjować dla dobra przyszłości swojego kraju, kiedy przyszło co do czego. Nigdy by tego nie zrobiły, póki amerykańscy żołnierze byli w kraju i znosili ciężar walki za nich — powiedział Biden.

Jak przyznał, choć do upadku władz doszło szybciej, niż myślał, a afgańskie siły poddały się talibom w niektórych przypadkach bez walki, jest to tylko dowód, że przedłużanie wojskowej obecności w tym kraju nie zrobiłoby żadnej różnicy i nie leżało w interesie USA.
Dodał przy tym, że rywale Ameryki, Chiny i Rosja, „nie chcieliby nic więcej, niż by Ameryka w nieskończoność pompowała miliardy dolarów” w Afganistan.

Nigdy nie było dobrego czasu na wycofanie wojsk

Biden stwierdził, że nigdy nie było dobrego czasu na wycofanie wojsk z Afganistanu, ale było to konieczne i nie miał zamiaru przekazywać tego obowiązku kolejnemu prezydentowi. Podkreślił przy tym, że jego pole manewru było zawężone przez porozumienie, które zawarł jego poprzednik z talibami w Dausze w 2020 r. Porozumienie zakładało, że islamiści nie będą atakować sił USA, jeśli te opuszczą kraj do 1 maja 2021 r. Biden ostatecznie przedłużył ten termin do końca sierpnia. Jak stwierdził, w obliczu tej sytuacji, miał do wyboru jedynie albo kontynuację procesu wycofywania wojsk, albo wysłanie dodatkowych w celu odparcia ataków talibów.

Biden podkreślił, że od dawna był orędownikiem wąsko pojętej misji w Afganistanie, dodając, że dwa podstawowe cele interwencji — zabicie Osamy bin Ladena i zdegradowanie zdolności al-Kaidy w Afganistanie — zostały osiągnięte.

- Naszą misją nigdy nie była budowa narodu. Naszą misją nie było budowanie zjednoczonej, scentralizowanej demokracji. Naszym jedynym żywotnym interesem w Afganistanie było i pozostaje to samo: zapobieganie atakom terrorystycznym na Amerykę — powiedział polityk. Zapewnił przy tym, że USA zachowają możliwości uderzeń z powietrza, gdyby doszło do odrodzenia się grup terrorystycznych.

Ameryka nie może bronić praw człowieka poprzez niekończące się interwencje

Prezydent dodał, że choć prawa człowieka pozostają w centrum polityki zagranicznej USA, Ameryka nie może ich bronić za pomocą niekończących się interwencji zbrojnych.

Mówiąc o przyszłych krokach, Biden zapowiedział, że obecna misja wojsk USA polega na zabezpieczeniu lotniska w Kabulu i umożliwienia ewakuacji obywateli USA i państw sojuszniczych, a także części Afgańczyków. Chodzi tu m.in. o współpracowników amerykańskich sił, pracowników NGO czy mediów. Ostrzegł przy tym talibów, że jeśli przeszkodzą w tych działaniach, spotka ich odpowiedź z „niszczycielską siłą”.

Prezydent nie odpowiedział na pytania dziennikarzy

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Pentagon poinformował, że będzie robić wszystko, co możliwe, by przetransportować ok. 30 tys. z nich. W ciągu 48 godzin z Kabulu ewakuowano 700 z nich. Administracja Bidena była krytykowana za zbyt wolne tempo tego procesu. W poniedziałek prezydent zrzucił część winy na afgańskie władze, które miały prosić USA o spowolnienie ewakuacji, by uniknąć „kryzysu zaufania” wobec rządu w Kabulu.

Aby wygłosić swoje poniedziałkowe przemówienie, prezydent Biden przerwał swój urlop w letniej rezydencji w Camp David w stanie Maryland. Po swojej przemowie wyszedł, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy i powrócił do Camp David.

Źródło: PAP

Komentarze
Zobacz także
Nasze programy