3 stycznia 2018 22:02

Środowe Koszenie: Jedna korona, dwa plemiona

KORONA KRÓLÓW, Mateusz Kosiński, środowe koszenie, TVP, historia, serial, telenowela, kino, kino historyczne

Bardzo bawi mnie sytuacja wokół serialu „Korona Królów”. Najnowszy hit TVP pokazuje, że nawet dość banalna, historyczna opera mydlana może stać się przedmiotem śmiertelnych sporów orędowników i przeciwników „Dobrej Zmiany”.

Polski film rozrywkowy stoi dziś na dość marnym poziomie. Ambitne dramaty, kino z przekazem opanowaliśmy do perfekcji. Niestety w kwestiach popkulturowych, rozrywkowych wciąż cofamy się w rozwoju.

Symbolem serialu sensacyjnego lat 90-tych pozostanie dla mnie świetna „Ekstradycja”, pierwsze dekada XXI wieku to dominacja równie dobrego cyklu o „Oficerach”. A dziś? W telewizji można zobaczyć głównie przyprawiające o ból zębów seriale paradokumentalne z drewnianymi amatorami w rolach głównych. A jak z sensacją z dużego ekranu? Litości, porównanie Bogusława Lindy w „Psach” do kreacji tego samego aktora w firmach Patryka Vegi woła o pomstę do nieba. Kino historyczne? Ciężko mi znaleźć coś lepszego od niestarzejącego się „Ogniem i Mieczem”, a na wspomnieni takich produkcji jak „1920 Bitwa Warszawska” dostaję febry. Fakt, udało się kilka seriali historycznych, ale ich akcja ma miejsce w XX wieku. Kino i telewizja III RP zupełnie zaniedbała historię sięgającą głębiej.

Cieszy mnie powstanie i przede wszystkim wysoka oglądalność „Korony Królów”. Widz pokazuje, że chce filmu i serialu historycznego – to musi dobrze prognozować na przyszłość. Równocześnie śmieszą mnie peany pod adresem tej produkcji niektórych zwolenników „Dobrej Zmiany”. Nie oszukujmy się – serialowi daleko do wybitności, gra u poszczególnych aktorów jest drewniana, stroje rzeczywiście rażą sztucznością, podobnie jak doklejane wąsy. Całość pewnie nie zapisze się w historii polskiej kinematografii. Ale czy taki był cel? Osobiście będąc pokoleniem przyzwyczajonym do poziomu „Netflixa” fanem telenowel, choćby osadzonych w najbardziej mnie interesujących okresach historycznych, nie zostanę nigdy. Jednak porównując „Koronę Królów” do tego co w podobnym czasie antenowym proponuje konkurencja, to serial TVP wydaje się dobrą odskocznią. A czy drobne nieścisłości historyczne lub pewna doza infantylności przeszkodzi masowemu widzowi, który do tej pory w tym czasie antenowym oglądał jakże ambitne paradokumenty lub dzieje rodziny Lubiczów? Nie sądzę. To nie jest widz oczekujący „Gry o Tron”.

Jeszcze bardziej od zachwytów po stronie niektórych prawicowych publicystów śmieszy mnie reakcja mediów „Dobrej Zmianie” nieprzychylnych. Dla niektórych czołowych publicystów „Korona Królów” stała się politycznym wydarzeniem tygodnia, a poważne portale internetowe poświęciły serialowi nawet po kilkadziesiąt artykułów (sic!). No cóż – psy szczekają, karawana jedzie dalej. Ku zaskoczeniu opozycji feruję wyrok – rząd od tej krytyki nie upadnie, a rzekomo zawstydzony wyborca nie odwróci się od Zjednoczonej Prawicy.

A mi pozostaje mieć nadzieję, że komercyjny sukces „Korony Królów” zachęci TVP do kolejnych produkcji historycznych. Oby nie była to kolejna telenowela, ale serial oznaczony znaczkiem +18 i wyemitowany po 20.00. Scenariusze czekają – wystarczy sięgnąć chociażby po Elżbietę Cherezińską, Jacka Piekarę i Jacka Komudę.

 

kosa_150_01_150_01_150_01_150_150

Mateusz Kosiński Telewizja Republika





OSTATNIE




Najnowsze













PREMIERA: 12 stycznia 2018 r.
21.01.2018, godz. 17:00, Dobre Miejsce ul. Dewajtis 3 wej. B Aula im. bł. ks. J. Popiełuszki.






Dołącz



Programy