17 lipca 2017 21:17

Prof. Szwagrzyk: Łączka to miejsce, które miało być zapomniane, a stało się źródłem prawdy i siły

Krzysztof Szwagrzyk, IPN, biuro poszukiwań i identyfikacji, Wyklęci, Niezłomni, poszukiwania, łączka, szczątki
Telewizja Republika

- Cały ten obszar przebadaliśmy, odnaleźliśmy wszystkie szczątki. Dziś modlitwą i zadumą pożegnaliśmy te szczątki. Łączka to miejsce, które miało być zapomniane, a jest źródłem prawdy, źródłem siły. Ci, którzy mieli być na zawsze zapomniani, powrócili na naszych oczach. Państwo pamięta o Wyklętych, honoruje ich, a miało być inaczej, i teraz nikt nie chce pamiętać o tych, którzy skazali ich na zapomnienie - powiedział w Telewizji Republika prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN, szef Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

"To, co dzieje się na Łączce, jest zwycięstwem prawdy"

- To, co się dzieje na Łączce, to przede wszystkim zwycięstwo prawdy, że miejsce, gdzie komuniści pogrzebali szczątki 300 zamordowanych na Rakowieckiej, miejsce, gdzie potem włożono wiele wysiłku, by je zamaskować, zasypać ziemia, gdzie w latach 80. wydzielono kwaterę zasłużonych dla władzy ludowej - dzisiaj wygląda inaczej. Cały ten obszar przebadaliśmy, odnaleźliśmy wszystkie szczątki. Dziś modlitwą i zadumą pożegnaliśmy te szczątki. Łączka to miejsce, które miało być zapomniane, a jest źródłem prawdy, źródłem siły. Ci, którzy mieli być na zawsze zapomniani, powrócili na naszych oczach. Państwo pamięta o Wyklętych, honoruje ich, a miało być inaczej, i teraz nikt nie chce pamiętać o tych, którzy skazali ich na zapomnienie - powiedział prof. Szwagrzyk.

Pytany o zaangażowanie młodych ludzi w prace na "Łączce", szef Biura Poszukiwań i Identyfikacji odpowiedział: - Wielokrotnie mówiłem, że doczekaliśmy się bardzo patriotycznego pokolenia młodych Polaków. Od 18 kwietnia pracowaliśmy na Łączce i mieliśmy wiele na to dowodów, gdy zgłaszali się młodzi wolontariusze, chcący mieć swój udział w prac poszukiwawczych. Nikt ich do tego nie zmuszał, nie zapędzał. Ci ludzie są zaszczyceni tym, że mogą pracować przy poszukiwaniu szczątków bohaterów narodowych. Młode pokolenie polaków w sposób szczególny ten zaszczyt odczuwa. Cieszmy się, że tak się dzieje.

Profesor Krzysztof Szwagrzyk jest przekonany, że na Łączce udało się już odnaleźć szczątki rotmistrza Witolda Pileckiego, ale nie tylko jego. - I rotmistrza Pileckiego, i generała Fieldorfa i pułkownika Cieplińskiego. Wierzę głęboko, że tak jest, wierzę, że szczątki naszych bohaterów już odnaleźliśmy i wydobyliśmy. Na Łączce nie ma już żadnych szczątków ludzkich - podkreślił gość TV Republika.

"Konsorcjum na przyspieszyć działania identyfikacyjne"

Poruszony został również temat stworzenia konsorcjum placówek naukowo-badawczych, mających przyspieszyć proces identyfikacji odnalezionych szczątków. - Konsorcjum powstanie w ciągu 2-3 miesięcy, jesteśmy w końcowej fazie naszych rozmów. Tworzymy je po to, by działania identyfikacyjne były realizowane szybciej. Czas, który musieliśmy oczekiwać ostatnio, jest nie do przyjęcia. Żeby te działania przyspieszyć, zaprosiliśmy do konsorcjum kilka placówek medycznych i naukowych, mamy pozytywny oddźwięk i rozmawiamy o szczegółach współpracy. Teraz w kilku miejscach w kraju jednocześnie będą prowadzone badania medyczne - powiedział Krzysztof Szwagrzyk.


 

"Wierzę, że mimo napiętego terminarza, będzie to dobry czas dla poszukiwań"

Prof. Szwagrzyk mówił o dalszych planowanych pracach zespołu poszukiwań. - Dziś rano rozpoczęły się prace w okolicach Grodkowa na Opolszczyźnie w poszukiwaniu żołnierzy oddziału Henryka Flamego. Staramy się odnaleźć miejsce, gdzie wymordowano jedną z grup partyzantów. Już jutro nasi ludzie ruszają na teren woj. lubelskiego i rozpoczynamy poszukiwania w Kąkolewnicy, szukając żołnierzy pomordowanych przez Smiersz i Informację Wojskową w 1944 i 1945. Trzecia ekipa wyruszyła na teren Litwy i tam będziemy prowadzili prace poszukiwawcze bohaterów AK. Od środy rozpoczynamy prace poszukiwawcze na terenie więzienia na Rakowieckiej. Jest to dla nas bardzo gorący czas i wierzę, że mimo napiętego terminarza, będzie to dobry czas dla poszukiwań - wyraził nadzieję gość TV Republika.

"Nie ma powodu, by ukrywać, że w stosunkach polsko-ukraińskich dzieje się źle"

Rozmawiano również o szczątkach ofiar obławy augustowskiej. - Od niedawna Biuro Poszukiwań i Identyfikacji podejmuje czynności związane z tą wyjątkową sprawą. Zależy nam. by wreszcie nastąpił w tym procesie pewien przełom. Nie wierzę, by szczątki zostały pogrzebane na terenie Polski. Wszystko wskazuje, że znajdują się tuż za granicą, na terenie państwa białoruskiego i robimy wszystko, by to miejsce zidentyfikować i przeprowadzić prace ziemne. By do tego doszło, musimy poczynić ustalenia ze stroną białoruską. Teraz jest moment bardzo delikatnych rozmów dyplomatycznych - stwierdził profesor. Przypomniano także sprawę poszukiwań na Wołyniu.

- Nie ma powodu, by ukrywać, że w stosunkach polsko-ukraińskich dzieje się źle. 28 kwietnia mieliśmy rozpocząć prace na terenie Ukrainy, dzień wcześniej zostaliśmy niemal cofnięci z granicy, strona ukraińska cofnęła niemal wszystkie zgody. Powodem miało być to, że w Polsce doszło do zniszczenia pomnika w Chruszowicach - został on postawiony ku pamięci sotniom UPA, które mordowały Polaków. Nigdy nie będzie zgody, by w Polsce akceptować i budować pomniki ku czci UPA, tak samo jak upamiętniać Gestapo czy NKWD. Na to nigdy nie będzie zgody państwa polskiego. Myślę, że strona ukraińska wykorzystała ten pretekst. Oczekujemy na dalsze rozmowy, ale nie możemy się zgodzić na to, że będziemy akceptowali gloryfikowanie UPA, którą mamy za organizację zbrodniczą - podkreślił Krzysztof Szwagrzyk. - Wszyscy wiemy, o jakiej liczbie tysięcy Polaków wymordowanych na Wołyniu mówimy, ale niewielu wie, że dotychczas zostało przebadane zaledwie 5% miejscowości, gdzie dokonywano mordów. To pokazuje, gdzie w naszych badaniach, jeśli chodzi o Ukrainę, jesteśmy - dodał.

 

 

 

 

MADTelewizja Republika





OSTATNIE



Najnowsze













W kinach od 18 sierpnia
Radecznica, 7-9 Lipca 2017






Dołącz



Programy